kontakt@odlotowa-mama.pl

22.08.22

Musi się coś dziać. Działam, więc jestem*. Bzdura!

I nie chodzi o to, żeby nie działo się nic, by była nudna jak flaki z olejem. Chociaż mam swoją teorię, że nuda jest początkiem kreatywności, zwłaszcza u dzieci. Czasami owoce tej kreatywności są źródłem wielkiego bałaganu, ale też ogromnej frajdy. O bałaganie i o tym, że dom musi być na tyle czysty, byś był zdrowy i na tyle brudny, byś był szczęśliwy, pisałam TU

Zatem, do brzegu, jakby to powiedział mój mąż, gdy moja mowa jest zbyt “pączkująca”. Żebyś mnie dobrze zrozumiała z tym “działaniem” i “dzianiem się”. Czasami, nawet w wakacje, żyjemy w takim pędzie i pod presją czasu, że trochę relaksu wydaje się być abstrakcją. O nicnierobieniu nie mówiąc, no bo co to w ogóle jest? Pisałam o tym w lipcu i faktycznie jest to trudna sztuka, nawet dramat, szczególnie dla nas- mam. Z doświadczenia i obserwacji, wiem, że dzieci czasem temu się oddają. Powiem więcej- świetnie im to wychodzi, w dodatku na totalnym luzie, z dziką frajdą, radością i bez oporów. No więc teorię znam, gorzej z praktyką. A jak to wygląda u Ciebie? 

Ja tak naprawdę lubię, gdy się coś dzieje, lubię aktywnie spędzać czas. Jest to też dla mnie forma relaksu. I tu dobijam do brzegu 😉 Bo to o ten relaks właśnie chodzi, z zakwasami po wędrówkach, z opalenizną (czasem dziwną), spokojem wewnętrznym, naładowanymi akumulatorami, wspomnieniami, romantico- fantastico, z pięknymi zdjęciami w smartfonie i tym wszystkim, co sprawia, że uśmiechasz się na samą myśl, bo to był wspaniały czas. 

No więc jak to jest, że gdy ten stan mija, to energia się zużywa, opalenizna blednie i dużo trudu kosztuje wskrzeszenie ich. I nie mówię tu o listopadzie, gdy za oknem szaro, buro i ponuro. Mam na myśli końcówkę sierpnia, gdy łapiesz się za głowę planując wyprawkę szkolną i przedszkolną. Patrzysz na pourlopową stertę prania, zerkasz na kalendarz (jeszcze sierpień) to i owo zaplanowane, ale podskórnie czujesz ścisk w żołądku na myśl o tym, co będzie za 2 tygodnie… cała ta logistyka, plany lekcji, poranki, zajęcia dodatkowe… oj, będzie się działo! 

No pewnie, że będzie! Sama jestem mamą, więc wiem. Zatem przybij piątkę, popraw koronę i lecimy. Póki co, nie przewracamy jeszcze tej kartki w kalendarzu, więc luz! Zrobimy to w swoim czasie. Póki co- rób swoje. Jeśli lubisz mieć wszystko zaplanowane i pod kontrolą, to strasznie będzie cię wkurzać, irytować, frustrować i denerwować fakt, że coś nie idzie po Twojej myśli, że nie dzieje się nic, albo nie dzieje się tak, jak chcesz*

Zatem luz i do brzegu, moja droga! Niemoc działania, zaplanowania, uczy zaufania i pokory. I to jest prawdziwie odlotowa postawa. Wszystko się jakoś ułoży, bo układa się zawsze, choć nie zawsze po naszej myśli. Daj czasowi czas, wyluzuj, weź oddech, albo pięć i puść czasem stery. Świat nie stanie w miejscu z twojego powodu, a życie sobie poradzi i Ty również! 

W jedenastym odcinku Podcastu Odlotowych Mam moim gościem była Magda Gemba, która powiedziała piękne zdanie. I tym zdaniem chcę zakończyć i Ciebie z nim zostawić:  Ja nic nie muszę, ja chcę!

Zatem życzę Tobie tej chęci chcenia, nawet gdy się nie chce i po prostu róbmy swoje. Niech się dzieje, choć wcale nie musi. 

*”Myślę, więc jestem” (Kartezjusz) i ok 😉 „Działam, więc jestem” (Kasia Bem) Przewrotnie i z pomysłem, jest to tytuł rozdziału jej książki, którą bardzo polecam.

*K. Bem, Happy life. Sztuka odpuszczania, Warszawa 2021, s. 172.

Kontakt z Odlotową mamą

Karolina Choszcz

604 414 216

    newsletter

    Chcesz być na bieżąco?

    Copyrights 2021 odlotowa-mama.pl
    Realizacja strony internetowej: StudioGO.pl